Elwidu

Elwidu

niedziela, 10 maja 2015

Rój motyli...

Spędziłam ostatnio popołudnie z Tosi koleżanką. Żeby się nie zanudziła, zaproponowałam jej zrobienie niespodzianki dla mamy. W sumie wyszły nam trzy sztuki tej niespodzianki, ponieważ w trakcie zabawy apetyt rósł ;) Zapytacie jaka to niespodzianka? 

Kilka dni temu natknęła się w necie na filmik o robieniu motyli
Pomyślałam sobie, że gdyby takich motyli zrobić dużo i na dodatek przykleić je do gałązki pomalowanej na biało, efekt powinien być świetny! I nie myliłam się. 

W środę robiłyśmy z Tosią, Kasią i Sylwią motylki. Wczoraj zaś Edytka robiła motylki, malowała gałązki i przyklejałyśmy motyle. Gałązka przeznaczona dla Tosi wygląda tak:
  
 Prawda, że zdolna bestia z Edytki?


 Ten zestaw, to produkcja Tosi...



 ... i jeszcze kilka z nich pojedynczo... 


 ... niektóre zyskały ozdoby w postaci naklejek - też świetny pomysł...


 Pochwalę się jeszcze ostatnim nabytkiem z Lidla...


 

 A na koniec Karmel w kolejnej dziwnej pozie...

 Jakie są ulubione zajęcia Waszych dzieci? Origami, malowanie, modelina, coś innego? Co robicie Wy, gdy Wasze dzieci są zajęte sobą?

Pozdrawiam Was z zestawem szydełek w garści- Elwidu

poniedziałek, 4 maja 2015

Wyniki candy i wyzwanie całoroczne cd

Minął czas zapisów na candy i nadszedł czas ogłoszenia wyników. Ponieważ w zabawie wzięły udział tylko trzy osoby, wybór nie był zbyt wielki. Losowanie odbyło się i wylosowana została... Julia. Proszę o kontakt w sprawie wysłania prezentu, a Arturowi i Kasi serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w zabawie.

Minął kwiecień, czas podsumować kolejny miesiąc wyzwania całorocznego. Do tej pory, z zadań na drugi kwartał udało mi się umyć okna (5) - choć nie do końca samodzielnie ;), uśmiechnąć się do 10 nieznajomych osób jednego dnia (10), położyłam się godzinę wcześniej niż zawsze (13), włożyłam do wazonu świeże kwiaty (14), przemalowałam szafkę (15), schowałam zimowe rzeczy (16), zagrałam w karty (18), kupiłam sobie lunchboxa (19), obejrzałam zdjęcia z dzieciństwa (21) - miałam przy tym niezły ubaw, zwłaszcza, że oglądałam z dziećmi, jem regularnie kolacje (22), zrobiłam porządek w ogrodzie (29) - i znowu przy pomocy :), zrobiłam cytologię (31), znalazłam swój zestaw ćwiczeń na pośladki (34), pograłam w kalambury (38), byłam w saunie (40) i u lekarza, do którego już dawno powinnam się wybrać (42), przeczytałam szkolną lekturę (44), obejrzałam ulubioną bajkę (46) - "Kraina lodu" - mogłabym ją oglądać ciągle i ciągle... chodziłam bez makijażu (47) - nawet więcej niż jeden dzień... Na razie tyle, czyli 19 zadań. Myślę, że to sporo, ale czy się zmieszczę ze wszystkim do czerwca? Mam nadzieję, że tak, bo chciałabym wszystkie zadania zrealizować...

Przy okazji zaczęłam dwie nowe robótki:
 Kolejna chusta, znowu szara - dla Magdy Z. - Madzia, jeszcze chwilę mi się zejdzie... Oczywiście robiona moim ulubionym wzorem ;)

I dywanik - tym razem biały i robiony innym wzorem. Całość pokażę, gdy już... no właśnie, gdy już będzie całość....

Nadal też walczę z poduszką kwiatem, ale jak pewnie sami wiecie - gdy się robi trzy rzeczy na raz, to przybywa powoli, oj, powoli...

Ile robótek na raz macie zaczętych? A ile jeszcze w waszych głowach projektów  do realizacji? Czy podjęliście wyzwanie całoroczne? I jak idzie wypełnianie zadań?

Pozdrawiam, zaplątana w nitki - Elwidu

czwartek, 30 kwietnia 2015

Poducha spod ucha

Szyłam ostatnio poduszki na sofę. Pięć z nich jest jednokolorowych, natomiast z szóstą trochę się pobawiłam - miałam kawałek bardzo wiosennego materiału, ale nie tyle, aby wyszła z niego cała poszewka. Pomimo wszystko chciałam go włączyć w poduchę. I udało się tak:


Chcę Wam też pokazać w jaki sposób uszyłam swoje poszewki. 
 Materiał przycinam do potrzebnej wielkości.


 Składam tak, żeby materiał zachodził na siebie z tyłu poszewki. Na krótszych brzegach materiału przeszywam zakładkę.

 Założone na siebie zakładki zaszywam na prawej stronie.


 Brzegi materiału zszywam również na prawej stronie. Potem poszewkę przekręcam na lewą stronę i ponownie przeszywam brzeg. W ten sposób mam zabezpieczony brzeg przed snuciem się nitki.
 Gotowa poszewka.

 I jeszcze moje poduchy na sofie.

Jak Wy szyjecie poszewki? Macie jakiś patent? A może coś innego leży na Waszych sofach/miejscach wypoczynku?

Pozdrawiam znad maszyny do szycia - Elwidu

wtorek, 28 kwietnia 2015

Szydełko

Dziś post robótkowy - jednak robię coś, choć czasem mam wrażenie, że ani za mną, ani przede mną - znacie to? Przede wszystkim zaczęłam i skończyłam chustę w kolorach, których zestawienie podoba mi się od jakiegoś czasu: szarość i róż:

Chusta z elementów, choć zwykle unikam elementów, bo nie lubię chować nitek ;) Trochę wyszła mi "ostra" - bardzo spiczasta, ale sądzę, że w noszeniu rozejdzie się na boki i już nie będzie trójkątem równobocznym.
Te kolory, z dodatkiem bieli, zagościły też na poduszce, którą zaczęłam robić. Pewnie widzieliście takie poduchy-kwiaty w necie - ja właśnie tam znalazłam inspirację kilka lat temu, a teraz nadszedł czas na realizację.  Tutaj link do wzoru. Wielkość poduszki uzależniam od tego, na ile wystarczy mi włóczki, a że jest jej niewiele, więc pewnie poduszka będzie niezbyt duża.


A tutaj jeszcze dywanik - nie pamiętam, czy go pokazywałam, ale ponieważ ostatnio wpadł mi w ręce, więc go prezentuję. Robiony jest wg wzoru na serwetkę, znalezionego nie wiem gdzie ;)

Co u Was słychać? Co teraz robicie?

Pozdrawiam szydełkowo - Elwidu

sobota, 25 kwietnia 2015

Candy

Od dość dawna chodzi mi po głowie ogłoszenie candy. Najpierw miało być z okazji 2000 wejść na bloga, ale oczywiście przegapiłam ;) Ponieważ wczoraj padło 3000 wejść, stwierdziłam, że to jest dobra okazja! Co więcej, wczoraj miałam okazję gościć Was dość dużo i to jest druga okazja do podzielenia się kilkoma drobiazgami. Dziękuję Wam za to, że jesteście, że zaglądacie, że czasem komentujecie - niektórzy pod postami, inni na fb. Wasze odwiedziny i komentarze dają mi siłę do robienia kolejnych zdjęć i pisania następnych postów. Jeszcze raz dziękuję. A oto co Wam proponuję: pudełko blaszane Coca Cola, sówka drewniana, lusterko i zakładka do książki. Proszę, częstujcie się...

 Rozlosuję te rzeczy wśród osób, które do godziny 23.00 w sobotę 2 maja zostawią komentarz pod tym postem.

A tak zaczął się dzisiejszy dzień... Nareszcie kawa na dworze... Takie przyjemne miejsce zorganizowały nam Sylwia i Kasia... Dzięki...

A jak Wam się zaczął dzień? Od powolnej kawki, czy od zakasania rękawów i ciężkiej pracy?



 Pozdrawiam Was kawkowo - Elwidu

środa, 22 kwietnia 2015

Wyparzona gęba

Wiem, mówi się, że ktoś ma niewyparzoną gębę, ale akurat ja mam już wyparzoną. O co chodzi? Już się tłumaczę. 
Ostatnio miałam wypadek samochodowy (o tym za chwilę). Jakby tego było mało, od kilku dni morduje mnie straszne przeziębienie - podobno tak to jest, że puszcza stres i organizm "siada". I mój siadł na całej linii. Znacie to uczucie - piasek pod powiekami, leje się z nosa, głowa pęka, a w gardle gremliny przeciągają drut kolczasty? No właśnie... Postanowiłam więc przyjść z odsieczą swojemu organizmowi i podać mu końską dawkę witaminy C, coby miał siłę walczyć z zarazą. Chciałam jednak, żeby była to witamina C naturalna. Tak więc jem cebulę, czosnek, cytryny (czy to co ma literę "c" na początku, ma dużo witaminy C?), miód i... No właśnie. Zachciało mi się koktajlu, najlepiej takiego zielonego... 
Pierwszego dnia wzięłam kiwi, banana i szpinak (!). Domownicy patrzyli na mnie dziwnie, wybór składników pewnie uzasadniając niedawno przebytym wypadkiem. Ale gdy zmusiłam ich do spróbowania koktajlu - stwierdzili, że dobry. Dziś wymyśliłam sobie, że jednym ze składników będzie pokrzywa. I fiołek, taki pięknie pachnący (czytałam o jego leczniczych właściwościach w kwietniowym numerze Werandy Country). Do tego kiwi, awokado i przejrzały banan. 


Jeszcze tylko zabawa z blenderem i... ta dam!... gotowe!
Wiem już na pewno, że całe awokado to trochę za dużo - koktajl jest mdły. Dodałam jeszcze kiwi, żeby go trochę podkręcić i pomogło. Ale następnym razem zastanowię się nad awokado poważnie... Generalnie koktajl bardzo dobry i zielony;)

A co do wypadku: przeżycie straszne, ale nie o tym chciałam. Jestem pod wielkim wrażeniem naszych służb ratowniczych: spokojnie, troskliwie i z delikatnością zajęli się mną. I choć okoliczności nie były zabawne, to zarówno ratowników z karetki, lekarza z pogotowia i policjantów będę wspominała miło (pomimo mandatu;). 

I na koniec: pół królestwa dla tego, kto się położy tak jak Karmel:

Jakie są najciekawsze pozy w jakich śpią Wasi ulubieńcy? A może Wy śpicie w dziwnych pozach ;)
 
Pozdrawiam Was nawitaminizowana - Elwidu

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

A pamiętasz....?

Kto nigdy nie szukał ze łzami w oczach dokumentu potrzebnego na wczoraj? A przecież chowając go, odłożyliśmy w takim miejscu, żeby nie szukać... Komu nie zdarzyło się kląć na czym świat stoi, bo kluczyki od samochodu schowały się gdzieś, a tu zaraz dzieci spóźnią się do szkoły, a dorośli do pracy? A zdarzyło się Wam leżeć w łóżku wieczorem i pomyśleć o czymś ważnym do zrobienia jutro, ale nie chciało się Wam wstać i zapisać tego? Byliście przekonani, że rano bez problemu przypomnicie sobie co to było, a tu... guzik!!! Kto stał przed portem płatniczym w sklepie przy kasie i za całe złoto świata nie mógł sobie przypomnieć PIN-u do karty? Dziura w mózgu, całkowita amnezja! Albo inaczej: Wasze dziecko całe popołudnie nie może nauczyć się wiersza... albo definicji ampera (brrr)... Jeśli nigdy nie spotkała Was któraś z powyższych sytuacji, zazdroszczę Wam! Niektórzy dzwonią do córki z płaczem, pytając gdzie może być ten potrzebny dokument (pozdrawiam, Mamo;)

http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,392498,dwa-sposoby-kontrolowanego-zapominania.html

Ja i tak mam niezłą pamięć wzrokową i zwykle jestem ostatnią deską ratunku domowników (prawdą jest powiedzenie, że nic nie jest bezpowrotnie zgubione, dopóki twoja mama nie powie, że nie ma pojęcia gdzie to jest), ale postanowiłam poćwiczyć swoją pamięć. Znalazłam trochę ćwiczeń w internecie, np:


Puść oko
Wystarczy przez 30 sekund wodzić oczyma z jednej strony na drugą, by mózg usprawnił zdolność zapamiętywania! Horyzontalne ruchy gałki ocznej ułatwiają współpracę prawej i lewej półkuli mózgu. Wykonuj wodzenie oczyma z jednej strony na drugą. Potem spróbuj robić gałką oczną ósemki – raz w jedną stronę, raz w drugą. Takie ćwiczenie warto robić kilkakrotnie w ciągu dnia również ze względu na higienę wzroku. Ćwiczenie nawilża gałkę oczną. Przy komputerze mrugasz 5 razy rzadziej, oczy wysychają i stają się drażliwe.

Jedź i słuchaj
Ale tym razem nie muzyki, ale języka obcego. Załatwiasz dwie sprawy. Ćwiczysz na rowerze stacjonarnym i szkolisz język obcy. "Języka uczymy się nie tylko poprzez tłumaczenie słów, ale poprzez dźwięk, ton, czyjeś intencje" – wyjaśnia Jakub Avenarius, lektor języka angielskiego. Z melodii języka możesz sporo zrozumieć. W tym czasie angażujesz swój mózg bardziej niż tłumacząc ze słownika, bo uruchamiasz kojarzenie i wnioskowanie.

Googluj
Mózg szczególnie pobudza wyszukiwanie różnego rodzaju informacji w sieci. Dlatego właśnie jak najczęściej używaj wyszukiwarek – gimnastykuj szare komórki, szukając jak najtrafniejszych haseł wywoławczych. Badania naukowe dowiodły, że już kilka dni takich aktywnych poszukiwań sprawi, że partie mózgu odpowiedzialne za podejmowanie decyzji uaktywnią się, a Ty poczujesz się sprawniejszy intelektualnie. Teraz już Twój szef nie ma argumentów, by zabronić Ci szperania w sieci!

Gra w skojarzenia
Raz w tygodniu zrób sobie przerwę od telewizji. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że wiele z ogólnej wiedzy o świecie nie stracisz. W tym czasie zagraj w skojarzenia. Sam albo w parze.
Najprostsza gra polega na tym, że piszesz na kartce pierwsze słowo, np. rower. I chowasz notatkę. Potem dopowiadasz (lub dopowiadacie) wszystko, co się z rowerem kojarzy: jazda, koła, ciepło itd. Zabawa powinna trwać około 15 minut. Ciekawe, czy na końcu będziesz pamiętał słowo wyjściowe? Ta prosta gra mocno pobudza wyobraźnię, a z drugiej strony wprowadza w stan odprężenia bardziej niż kwadrans na wiadomości.

Oddychaj przeponą
Mózg bywa niedotleniony prawdopodobnie również dlatego, że nie umiesz dobrze oddychać. Oddychanie to proces mimowolny i z tego powodu często zaniedbywany. Zbyt płytki oddech nie pozwala dostarczać odpowiedniej ilości tlenu, zbyt głęboki utrudnia przyswajanie na poziomie komórkowym. Efekt? Słaba koncentracja i zmęczenie. Oddychaj przeponą. Nabieraj powietrze powoli nosem, tak by brzuch (a nie klatka piersiowa) zrobił się jak balon. Potem powoli wypuść.

Prasówka
Zwykle czytasz o poranku doniesienia gospodarcze? Jutro zrób sobie od nich przerwę. W czasie kwadransa prasowego zapoznaj się z nowinkami technologicznymi. To nic, że zrozumiesz jakieś 30%. Lawrence Katz i Manning Rubin w swojej książce pt. "Zachowaj sprawność umysłu" piszą, że pod wpływem przyzwyczajeń zaczynasz działać mechanicznie, a nie kreatywnie. "Tymczasem niewielkie zmiany w codziennych nawykach zmuszają komórki nerwowe do tworzenia między sobą dodatkowych połączeń" – wyjaśnia Piotr Wilczyński.

Myj zęby lewą ręką
Oczywiście, jeśli jesteś praworęczny. Przyjrzyj się, jak wiele rzeczy wykonujesz nawykowo: włączasz ekspres, uruchamiasz golarkę, sięgasz po garnitur. Co się dzieje, gdy coś pokrzyżuje Ci plany? Na przykład zabranie chwilowo wody. W pierwszym momencie wpadasz w panikę i rzucasz mięsem, by po chwili szybko przeanalizować i znaleźć rozwiązanie. Wtedy Twój mózg wchodzi na wyższe obroty! Przyswajasz nowe informacje. Każde nowe wyzwanie powoduje, że neurony intensywniej współpracują.
Cały artykuł znajdziecie tutaj.

I jeszcze inne artykuły na temat pamięci:

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/sposoby-na-dobra-pamiec-cwiczenia-dieta-ruchu-sen_36335.html 

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/jak-skutecznie-cwiczyc-pamiec_37046.html 

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/trening-umyslu-czyli-cwiczenia-na-dobra-pamiec_36836.html 


A jak Wy ćwiczycie swoją pamięć? Może po lekturze artykułów okazało się, że nawet nie wiedząc o tym, ćwiczycie pamięć?

Pozdrawiam - Elwidu