Elwidu

Elwidu

wtorek, 27 czerwca 2017

Ratownictwo

Pamiętacie jak pisałam Wam o mojej misji niesienia pomocy bratkom zagubionym wśród trawy do koszenia lub w tłuczniu na podwórku (klik)? Więc dziś chciałam pokazać efekty moich zapędów ratowniczych:





Szczerze mówiąc, powoli kończą mi się doniczki, do których mogłabym wsadzać uratowane bratki. A tu ciągle objawiają się nowe biedaki...

Na koniec jeszcze pokażę Wam bratki z działki moich Rodziców - niesamowite kolory, każdy tak naprawdę jest inny, trochę jak ludzie ;)








 I jeszcze niezwykła naparstnica...
Pozdrawiam Was zabratkowana - Elwidu

piątek, 23 czerwca 2017

Leniwe śniadanie...

Sobota i niedziela, to czas celebrowania śniadań. To czas, kiedy mamy czas ;) na coś innego niż płatki czy kanapki. Jednym z moich ulubionych śniadań na słodko jest smażona chałka. No dobra, przyznaję, nie jest to absolutnie śniadanie niskokaloryczne, ale leniwe śniadania takie nie muszą być.

Taka sobie zwykła chałka, ale jeśli zanurzycie ją w jajku rozmieszanym z mlekiem i cukrem waniliowym, a potem podsmażycie na masełku... mmmmm... do tego coś dobrego do picia... 
Pozdrawiam Was, nagle rozmarzona - Elwidu

wtorek, 20 czerwca 2017

Walczę

Czy ktoś mógłby mi powiedzieć z czym walczę?


Owo tajemnicze "coś" porasta mój trawnik. Kojarzy mi się trochę z mleczem, ale gdy się je wyrwie, to pozostaje goła ziemia, nie ma pod liśćmi nic, czyli skutecznie zagłusza wszystko. Panoszy się to zwłaszcza tam, gdzie jest dużo cienia, ale słońce chyba też mu specjalnie nie przeszkadza. 

Jeśli wiecie co to jest i jak z tym "cosiem" walczyć, macie własne doświadczenia, albo czytaliście gdzieś o tym, to proszę, dajcie znać, uratujcie mój trawnik!

 Pozdrawiam Was zielona ze złości - Elwidu

piątek, 16 czerwca 2017

Gdzie jestem, gdy mnie nie ma

Mało mnie ostatnio w blogowym świecie. Świat realny zabiera mój czas w całości. A konkretnie? A konkretnie ogród zabiera mój czas wolny w całości... no może w 80%, bo przecież Dzieciom też się coś należy ;) Mocno spóźniona wiosna zorganizowała nam bardzo intensywne zajęcia ogrodowe w tej chwili. Brak deszczu zapewnia ćwiczenia siłowe na mięśnie rąk (czytaj: tachanie wody w konewce) oraz marsze (noszenie ww konewek do celu). I powiem Wam coś: jest fajnie! 
Bywają dni, że po powrocie z pracy, zrobieniu i zjedzeniu obiadu mówię sobie: dobra, dziś tylko przespaceruję się z kubkiem wody po ogrodzie i popodziwiam. Idę. Hmmm, ten winobluszcz wyglądałby lepiej, gdybym go obłożyła kamieniami... Tylko trzy małe kamyczki przeniosę, nic więcej. No dobra, sześć, bo przecież temu drugiemu będzie przykro. 






O, wśród tłucznia na podwórku znowu zakwitł mi jakiś bratek, który zasiał się w zeszłym roku. Szkoda go, zaraz ktoś na niego najedzie, albo stanie, zniszczy się... Przecież takie małe "kopnięcie" to nie praca fizyczna, to fizyczna przyjemność... 



 Hmmmm... trawę przydałoby się skosić. Ale nie dziś, dziś tylko oglądam. Qrcze, kolejny bratek, tym razem w trawie. Przecież jak jutro zacznę kosić, to na pewno zapomnę, że tu rośnie, skoszę biedaka, jak amen w pacierzu... Tylko już ostatnie małe "kopnięcie"... Takich bratków, uratowanych przed rozjechaniem, nadepnięciem czy skoszeniem mam już cały koszyk



i dwie doniczki


W pewnym momencie mojego spaceru jednak ZAWSZE nachodzi mnie myśl: oj dobra, jutro po odpoczywam, dziś jest przecież tyle do zrobienia! I kończy się jak zwykle: 21.00 - czas wejść do domu i ogarnąć późną kolację. Ale sami powiedzcie - czy nie jest warto?















A dzięki mojej Koleżance Iwonce cieszymy się ostatnio takimi truskawkami zwisającymi (zwisające w przyszłości)


I jeszcze mój patent na ogórki


Chyba jednak ta konstrukcja jest trochę za niska, jak sądzicie? Jakie są Wasze doświadczenia w uprawie ogórków na tyczkach? Dajcie znać.

Pozdrawiam Was zazieleniona - Elwidu

niedziela, 11 czerwca 2017

Co z tym wyzwaniem 1


Podjęłam się wyzwania, ba, sama je stworzyłam, więc (bardzo późno, ale jednak) uprzejmie donoszę, co udało mi się zrealizować:

1 - zrobiłam maskę na włosy (1 żółtko, 1 łyżka oliwy z oliwek, 1 łyżeczka nafty kosmetycznej - wymieszać i wetrzeć w świeżo umyte i osuszone włosy i skórę gólwy. Nałożyć worek foliowy i owinąć głowę ręcznikiem. Trzymać na włosach przez 1 h. Największy problem, to zmyć to z włosów - tłuste, ale fakt, włosy były po niej przyjemne).

2 - nauczyłam się oddychać przeponą. No dobra, oddychać przeponą umiem od dawna, ale bardziej chodziło mi o to, żebym robiła to świadomie w momencie stresu, gdy odruchowo zaczynamy oddychać szczytami płuc. 

3 - polubiłam siebie w lustrze ;)

5- poszłam spać wcześniej i wcześniej wstałam

7 - nauczyłam się robić inny makijaż. Pewnie niedługo zapomnę, z moją częstotliwością robienia w ogóle makijażu

8 - pilnuję wypijania odpowiedniej ilości wody - w lecie jest z tym łatwiej

9 - zrobiłam sobie zdrowy dzień - myślę, że potrzeba sporo czasu i samozaparcia, żeby coś takiego weszło w nawyk

10 i 11 - byłam na spacerze w lesie i przeczytałam "Stary człowiek i morze"

13 - radzę sobie z intensywnym stresem od kilku lat, w różny sposób, ale za każdym razem przekonuję się, że stara prawda, iż stres musi wyjść przez mięśnie - to święta prawda. Nie bez powodu przecież my, kobiety, w trudnych chwilach zaczynamy sprzątać. U mnie znakomicie sprawdza się marsz - w dniach intensywnego napięcia 9 km szybkiego marszu zlatuje jak z bicza strzelił.

15 - zrobiłam samodzielnie wiele rzeczy, ale ciągle próbuję czegoś nowego. Jednak transfer na drewnie nadal czeka na natchnienie ;)

16 - obejrzałam sobie kilka odcinków "Dotyku" w oryginale

17 - kartki robię i wysyłam, a przynajmniej staram się tak robić

19 - tej wiosny stanęłam w "progu" mojego ogrodu i zastanowiła się, co tu zmienić. Oczywiście pomysłów tysiąc, powoli staram się niektóre realizować. A zmobilizował mnie do tego tak naprawdę mój Tata, pytając czy dać mi kompostu. I gdy odpowiedziałam mu, że nie, bo nie chce mi się nic robić w ogrodzie, poczułam wstyd. Na szczęście. I po powrocie od Rodziców do domu wzięłam się za swój ogródek, ale o tym za chwilę Wam napiszę.

20 - posłuchałam disco polo, z premedytacją. I po raz kolejny doszłam do wniosku, że to nie dla mnie, przynajmniej do słuchania, bo na weselach, nie powiem, zdarza mi się zatańczyć.

21 - spróbowałam "żywego" liczi. Znałam je z wydania "puszkowego", ale surowe bardziej mi smakuje.

22 -z przyjemności odkładanych na później poszłam do kina! Wiem, banalna czynność, ale ostatnimi czasy nie składało mi się takie wyjście, więc cieszę się, że nareszcie doszło do skutku.

23 - odezwałam się do koleżanki, z którą od dawna nie miałam kontaktu. I bardzo się z tego cieszę.

24 - zupełnie nieźle wychodzi mi utrzymywanie stałego kontaktu z Rodzicami i Rodzeństwem - nie tylko z Bratem rodzonym, ale też z Siostrami ciotecznymi, które są mi bardzo bliskie 💓💓💓

25 - lista miejsc do odwiedzenia gotowa

26 i 27 - połączyła oglądanie wschodu słońca i spokojne wypicie kawy - było cudnie

28 - kontakt z osobami nawiązany - teraz czas na utrzymanie systematycznych "spotkań", choćby tylko wirtualnych

29 - zaprosiłam Rodziców na cepeliny - a co to takiego? Już niedługo się okaże...

30 - już kilka razy, w różnych sytuacjach zrobiłam to, co sprawiło mi przyjemność, zamiast tego, co musiałam. Skutki były różne ;)

Zostało mi jeszcze do zrealizowania 5 punktów, takich wymagających czasu (maszerować 30 min 2 razy w tygodniu przez 3 tyg., poćwiczyć jogę, nauczyć się pierwszej pomocy, obejrzeć wszystkie filmy ulubionego reżysera i popracować nad opanowaniem nowego programu komputerowego). Zobaczymy kiedy się z tym uporam, wszak do końca czerwca wyznaczyłam sobie termin zakończenia następnych 30 zadań. Trzymajcie za mnie kciuki ;)

Wasza zapracowana  - Elwidu

środa, 7 czerwca 2017

No znowu obejrzałam film...

I to taki film, który postanowiłam obejrzeć jeszcze raz, choć jeszcze nie wybrzmiała muzyka końcowa. Zobaczyłam koniec i pomyślałam: Hmmm... ale jak to?!?!? 
Oglądaliście "Szósty zmysł"? Albo "Siedem dusz"? No właśnie... To ten typ filmu: gdy już wiesz jak się kończy, oglądasz jeszcze raz, żeby na inne elementy zwrócić uwagę. Luuubię takie filmy!!! I jeszcze do tego genialna obsada: Will Smith, Kate Winslet, Keira Knightley i wielu innych.

Tak więc proszę bardzo, oto zwiastun filmu "Ukryte piękno":


A jakie filmy Wy polecacie?

Pozdrawiam Was filmowo - Elwidu

poniedziałek, 15 maja 2017

Filmowo

I znowu zachęcać będę do obejrzenia filmu. Kolejny film smutny,  który jednak zrobił na mnie ogromne wrażenie - "Nie jesteś sobą".
Historia wykorzystywana w różnych filmach - kompletnie (zdawałoby się) nieodpowiednia osoba zajmuje się bardzo chorym człowiekiem. Tutaj studentka zajmuje się kobietą chorą na stwardnienie rozsiane. 


Ten zwiastun jest bez polskich napisów, ale można znaleźć w necie film z napisami.

Przygotujcie chusteczki i zaczynamy seans!

Pozdrawiam - Elwidu