Elwidu

Elwidu

czwartek, 22 października 2015

Dlaczego się uśmiecham...

Ostatnio kilka osób pytało mnie, dlaczego się uśmiecham. Że przecież choroba, pieniądze, zmęczenie...A ja się uśmiecham... Przyznaję, czasem jest to uśmiech przez łzy. Ale kiedyś, dawno, dawno temu, gdy miałam podobnie ciężką sytuację i chodziłam z podkówką na twarzy, pewien facet, prawie mi nie znany, świeżo przywrócony na "ojczyzny łono" ze Stanów, zapytał dlaczego się nie uśmiecham. Zaczęłam mu tłumaczyć, że to nie tak, to też nie tak, a tamto, to już zupełnie NIE TAK! A on na to: "Słuchaj, a kogo to obchodzi? Ludzie nie chcą oglądać twojej smutnej twarzy, uśmiechnij się!" Najpierw się wściekłam: jak on mógł mi coś takiego powiedzieć! Będę miała minę jaką chcę! Jeśli jest mi smutno, to będę chodziła z nosem na kwintę! I nikomu nic do tego. Niech wszyscy wiedzą, że jest mi smutno! 
Potem zastanowiłam się, co tak naprawdę daje mi obnoszenie się ze smutną miną. I doszłam do wniosku, że nic. Najbliżsi mi ludzie, czyli ci, którzy chcę żeby wiedzieli o moim problemie i tak o nim wiedzą i nie muszą tego wywnioskowywać z mojej miny. A reszta świata? Chyba nie koniecznie chcę, żeby wiedziała o moich problemach... Więc też nie muszą oglądać mojej skwaszonej miny. Wiadomo, nie będę się uśmiechać cały czas, nikt się tak nie uśmiecha. Ale wolę być uśmiechnięta niż smutna. Poza tym usłyszałam właśnie wtedy gdzieś w radiu, że nawet sztuczny uśmiech, czyli wygięcie warg, powoduje wydzielanie hormonu szczęścia w mózgu (endorfin) i poprawia samopoczucie. Zaczęłam próbować, analizować swoje samopoczucie i okazało się to prawdą! Sprawdźcie sami: uśmiechamy się ;)! Stwierdziłam więc, że sama sobie dostarczę trochę endorfin na zawołanie i zaczęłam się uśmiechać. Na początku czuła się trochę idiotycznie szczerząc zęby ze świadomością, że generalnie nie jest dobrze, żeby nie powiedzieć, że jest źle. Ale okazało się, że taki nawet "sztuczny miód" poprawia mi humor, więc dlaczego nie? Ponadto wyczytałam, że nawet złoczyńcy na sali sądowej, jeśli wyrażają skruchę z uśmiechem, to dostają łagodniejszy wymiar kary :)

 A ponieważ w pierwszy piątek października (w tym roku był to 2 października) obchodziliśmy Światowy Dzień Uśmiechu, więc przedstawiam Wam garść informacji na temat rodzajów uśmiechów:
 Według brytyjskiego zespołu badawczego można wyróżnić dziewięć odrębnych typów uśmiechu, z których pięć spotykanych jest najczęściej:
  • uśmiech prosty – nie odsłaniający zębów. Zazwyczaj jest spotykany u osób, które uśmiechają się do samych siebie pod wpływem miłych wspomnień;
  • uśmiech górny – ukazujący górne zęby – siekacze; jest często połączony z kontaktem wzrokowym; jest spotykany w trakcie witania się przyjaciół, rodziny;
  • uśmiech szeroki – ukazujący zarówno górne jak i dolne siekacze; osoby uśmiechające się tak rzadko łapią z kimś kontakt wzrokowy. Ten typ uśmiechu można zobaczyć np. u ludzi bawiących się, cieszących się ze zdobytej bramki;
  • podłużny uśmiech – wykonany raczej w ramach uprzejmości i grzeczności; silnie rozciągnięte wargi odsłaniają górne i dolne zęby;
  • uśmiech „Co słychać” – ten typ uśmiechu widziany jest u osób pracujących w korporacjach; charakteryzuje się odsłoniętymi górnymi zębami i lekko rozchylonymi ustami. źródło
    Czy wiecie, że nawet mamy mięsień śmiechowy? Zaliczamy go do mięśni wyrazowych twarzy.
A jaki typ uśmiechu najczęściej gości na Waszych twarzach? Czy macie coś, co niezawodnie poprawia Wam humor? Spróbujecie uśmiechać się częściej? 

Pozdrawiam, pomimo wszystko z uśmiechem - Elwidu

czwartek, 20 sierpnia 2015

Wakacyjnie jeszcze

Wakacje dzieci i mój urlop w zawrotnym tempie zmierzają do końca. Upały skończyły się kilka dni temu, ale nadal jest ciepło i słonecznie, więc moje zapotrzebowanie na słońce jest zaspokojone. Mało mnie ostatnio w sieci, ale działam. Pokażę Wam co:
  • koszyczek na przydasie konieczne przy łóżku. Powstał w ramach wykorzystywania resztek włóczek bawełnianych

  • bluzka z białej bawełny - od dawna chodziła mi po głowie i nareszcie przyszedł czas na realizację. "Zrobiła się" dość szybko, choć miałam chwile zawahania i niewiele brakowało, a skończyłaby jako trup w szafie

 Wykończona oczywiście moim ulubionym wzorkiem...

  • torba na zakupy - również w ramach akcji wykorzystywania resztek bawełny. Ostatnio jest chyba dość modne robienie toreb. Ja sobie wymyśliłam właśnie taką...

  •  obrus z serii "trup w szafie" - tutaj  pisałam o nim. Udało mi się go nareszcie skończyć, teraz czeka na krochmalenie i napięcie. Oby nie zabrakło mi urlopu...

 I na koniec, oczywiście Karmel, słodki Karmel...

Pozdrawiam Was nadal zagrzebana w robótkach (i oby tak było zawsze!) - Elwidu

czwartek, 13 sierpnia 2015

Pamiatki z dzieciństwa...

Jakie są Wasze pamiątki z dzieciństwa? Jedni mają misia z oberwanym uchem i bez oka, drudzy pamiętnik z zapiskami typu: spojrzał na mnie!!! Chyba mnie kocha!!!!, inni ukochany talerzyk, bez którego nie mógł obyć się żaden posiłek, a jeszcze inni nie mają żadnej rzeczy, ale za to wspomnienia.... bezcenne! 
Ja przez wiele lat tworzyłam kajety. Co to takiego? Są to zestawy zeszytów lub pojedyncze zeszyty do których wklejałam wycinki z gazet, wpisywałam cytaty, powiedzonka, wiersze itp. Jak to wygląda? A no tak:
 Mam tego kilka "tomów" - systematycznie uzupełnianych przez wiele lat. Ech, ile czasu spędziłam nad tymi kajetami... Miło teraz powspominać. Niektóre żarty bawią mnie do dziś, np. ten:

Zostawiam Was z kawałkami mojego dzieciństwa. Miłej lektury...








 

I jeszcze moje zamknięte na razie w słoiki, ale niedługo w butelki, lato...

 A jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa? Co było dla Was ważne? Co zostało z Wami do dziś?
 
 Pozdrawiam zanurzona we wspomnieniach - Elwidu

poniedziałek, 27 lipca 2015

Umiesz liczyć? Licz na siebie...


Tabela mnożenia... Moja zmora... Dzięki sprawnemu liczeniu w pamięci nigdy nie nauczyłam się jej na pamięć... Wcale nie wiem, czy się z tego cieszyć, czy nie. Postanowiłam, że zadbam o to, aby Tosia tabelę znała, a przynajmniej umiała ją na palcach.

Pracując z dziećmi wiem, że dla wielu z nich tabela też jest zmorą. Dlaczego więc nie ułatwić im tego? 
Podstawą jest wytłumaczenie co oznacza tajemniczy zapis 3 x 4 = 12. Uwierzcie, dla nas jest to jednoznaczne, ale dzieci często nie wiedzą co ten zapis oznacza. Pokazujemy w jaki sposób można to napisać, narysować, obliczyć:

Multiplication strategies

 
A teraz ciekawostka -  japoński sposób na tabliczkę mnożenia:
 Japanese Multiplication 101
Jak widzicie, tym sposobem można mnożyć całkiem duże liczby, jednak najpierw trzeba nabrać trochę wprawy.

Przykładowa karta do ćwiczeń znajomości tabeli mnożenia:
Learning Ideas - Grades K-8: Introducing Multiplication Video, Quiz, and Worksheet

I jeszcze gra - tu za pomocą kostki w kostce, ale równie dobrze mogą to być przecież dwie kostki, którymi rzucamy równocześnie. A potem zamalowujemy tyle kratek ile wynosi wynik mnożenia (iloczyn).
multiplication


 Tutaj filmik pokazujący, jak można mnożyć na palcach. Może się to wydawać skomplikowane, ale daję słowo, do opanowania. 

Tak więc liczymy na siebie i pomimo wakacji ćwiczymy tabelę mnożenia, żeby we wrześniu nie było przykrej niespodzianki...

Dla Was tabela była zmorą, czy raczej nie? Może macie jakieś swoje pomysły na zapamiętanie tabeli, albo zabawy utrwalające jej znajomość?

Pozdrawiam spomiędzy liczb - Elwidu

sobota, 18 lipca 2015

Wyzwanie całoroczne cd

Minęło już pół roku z wyzwania całorocznego. Przed nami trzeci już zestaw zadań. Proszę bardzo:

http://kochacsiebie.blogspot.com/2015/07/poowa-roku-za-nami-czyli-nowa-lista.html
 A co z zadaniami z poprzedniej listy? Oj, cieniutko... Po zaprezentowaniu listy moje życie postanowiło się zmienić i nie do końca miałam głowę do realizacji. Ale cóż, przyznaję się co udało mi się zrealizować: poszłam na spacer nad rzekę (3), przerobiłam własnoręcznie bluzkę (7), nie marudziłam przez 3 dni z rzędu (9), upiekłam zdrowe  ciasto (11), zaplanowałam wymarzoną podróż (12), zrobiłam piękny manicure (17) - no dobra, piękny to pojęcie względne, ale mnie zadowolił ;), spróbowałam innego wina (20), zrobiłam wodę smakową (23), zrobiłam zdrowy  deser z truskawkami (24), zaczęłam oszczędzać na wakacje (30), przez miesiąc nie jadłam chipsów ( 32), przez tydzień nosiłam spódnice i sukienki (36) i wyczyściłam swój komputer z niepotrzebnych programów i plików (43). Razem 13 zadań oraz poprzednio (w kwietniu) 19 zadań, czyli ogółem 32 zadania... Mówiłam, że cieniutko...

Pozdrawiam zawstydzona - Elwidu

czwartek, 16 lipca 2015

Kangurzy post

Dlaczego kangurzy? Bo będzie o torebkach. Damskich torebkach. A z torbą kojarzy mi się kangur właśnie. 
Nie pamiętam tytułu tego filmu, ale grają w nim George Clooney i Michelle Pfeiffer. Przyprowadzają dzieci do świetlicy (każdy swoje). Niestety, okazuje się, że dzieci mają być przebrane. I wtedy Michelle wyjmuje ze swojej torebki różne rzeczy (typu: płaszcz przeciwdeszczowy, szczotka do włosów) i tworzy kilka rożnych wariantów przebrania. George siedzi i patrzy na jej poczynania, a w końcu pyta: gdzie można kupić taką torebkę? Ta scena jest dla mnie kwintesencją zawartości damskiej torebki! Jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: damska torebka nie jest po to, żeby coś w niej znaleźć. Ona jest po to, żeby wszystko w niej było... No po stokroć prawda! Też tak macie, że nie ważne jakiej wielkości jest Wasza torebka, bo i tak wypchacie ją do granic możliwości? Jeśli tak, to witam w klubie.
Ale, ale, dlaczego o torebkach? Ponieważ chciałam Wam pokazać kilka z uszytych przeze mnie torebek. Są to dzieła z zeszłego rok, ale jeszcze chyba nie prezentowane tutaj.



Jestem zadowolona z tej torebki - nie sądziłam, że potrafię tak prosto szyć ;)



 Torebka z kosmetyczką - bardzo podobała mi się, gdy ją szyłam, a potem już nie. Nie zapakowałam jej jeszcze ani razu.

Natomiast ta jest intensywnie eksploatowana. Dlatego taka lekko zużyta.
 

Kosmetyczka z domkiem - jest mięciutka i ma kieszonkę w środku. Mieszkają w niej moje lakiery do paznokci (no, dobra, część moich lakierów ;))

Nie mogłam się powstrzymać: zobaczcie pozy Karmela podczas spania... Chciałabym tak umieć...



Na sam koniec pokażę Wam szczyt lenistwa w wykonaniu Karmela - gdy kot jest zmęczony, to je leżąc...

Jaka jest najdziwniejsza rzecz w Waszej torebce? U mnie chyba śrubokręt w wersji mini mini (ma tak ok. 2 cm). Nie pytajcie po co mi on. Jeszcze się nie przydał, ale noszę go dopiero 3 lata...

Pozdrawiam kangurzo - Elwidu

piątek, 3 lipca 2015

Szlachetne zdrowie...

Dwa lata temu zrobiłam syrop z pędów sosny. Pomyślałam: dzieci małe, sezony przeziębieniowe w Polsce co i rusz - przyda się. Moje dzieci nigdy nie były wielkimi chorowitkami, ale od dwóch lat są okazami zdrowia! Męczy je ewentualnie ból głowy, albo brzucha, ale przeziębienia? Nie ma mowy! Okazało się, że najczęściej po syrop sosnowy sięgam... ja! Po ostatniej chorobie miałam nadzieję, że mam spokój na jakieś pół roku. Kiedy więc kilka dni temu okazało się, że znowu jestem chora, postanowiłam do moich zdrowotnych zielonych koktajli i syropu sosnowego dodać coś jeszcze. Padło na syrop imbirowo-cytrynowo-miodowy. Przepis wzięłam stąd
 

 Dodany do herbaty jest fantastyczny!!! I do tego (koniecznie!) babeczka!

 Nie ma mnie w blogowym świecie ostatnio i pewnie jeszcze przez jakiś czas wpadnę tylko od czasu do czasu, ale to nie znaczy, że nic nie robię... Co prawda ostatnio głównie siedzę na sofie i zastanawiam się, co by tu teraz zrobić...

Czasem jednak coś szyję - tutaj spódniczki na przedstawienie dla Tosi i Asi - oczywiście recycling...
 

 Chcę Wam jeszcze pokazać talerz, który zrobiła dla mnie koleżanka - prawda, że piękny?
  

I jeszcze na koniec - Karmel. Czy Wasze koty też śpią w takich pozach? Podejrzewamy, że Karmel jest tajnym agentem (oglądacie Fineasza i Ferba? Kojarzycie Pepe - Pana Dziobaka? No właśnie...).
 
 Pozdrawiam Was wakacyjnie - Elwidu