Elwidu

Elwidu

piątek, 19 grudnia 2014

Coraz bliżej Święta cd cd

A no coraz bliżej, prezenty czas spakować i dobrze schować... Żeby za dużo nie gadać po próżnicy - zdjęcia prezentów handmade by Elwidu ;)
 Kot - poduszka z filcu - miałam zamówienie na poduszkowego kota i powstało takie coś...


I takie coś... Z tego jestem średnio zadowolona, ale robiony w ostatniej chwili przed wysłaniem...

 
 Do tego jeszcze komplet: czapka i szalik-komin.


 
 Czapkę robiłam metodą rzędów skróconych: układa się świetnie i w związku z tym postanowiłam spruć swoją taką samą czarną czapkę i też zrobić w ten sposób!

To drzewko nie jest co prawda prezentem (albo raczej jest prezentem dla mnie do pracy), ale postanowiłam je pokazać właśnie tutaj. Podoba mi się i już!

A co do zrobienia w nadchodzących dniach? Proszę bardzo:
  • ·Przygotować płyty z kolędami, które będą nam towarzyszyć w tym świątecznym czasie
    ·Przygotuj aparat fotograficzny (kup zapasowe baterie, sprawdź kartę pamięci, czy nie jest pełna)
    ·Wykonać ostatnie prezenty do zrobienia własnoręcznie
    ·Zapakować ostatnie prezenty
    ·Jeśli będziecie mieć w domu gości – sprawdź czy masz odpowiednią ilość kołder, poduszek i poszewek na nie.
    ·Może zainicjować nową rodzinną tradycję zanoszenia drobnych prezentów (kartka? Ciasteczka samodzielnie upieczone? Stroik?) do biblioteki z której korzystacie, dla lekarza, dentysty, sąsiada lub dla nauczyciela?
    ·Udekorować dom, aby ostatnie dni przed Świętami wprowadziły nas już w ich atmosferę…

    Mam nadzieję, że jesteście już ogarnięci przedświątecznie i teraz tylko gotowanie i pieczenie ;) Co macie jeszcze do zrobienia?

    Pozdrawiam cieplutko - Elwidu

niedziela, 14 grudnia 2014

Nie mam czasu!

Ile razy każdy z nas wypowiadał te słowa? Ja - wiele... Kiedyś ktoś powiedział, że mówienie "nie mam czasu" jest tłumaczeniem swojego niezorganizowania. Najpierw się oburzyłam: no jak to? Przecież ja naprawdę nie mam czasu! Mam dwoje dzieci, pracę zawodową i cały dom na głowie! Ale potem okazało się, że można to wszystko pogodzić i mieć czas na swoje pasje, albo dodatkowe obowiązki ;) Nikt nie powiedział, że jest to proste i łatwe (przynajmniej na początku), ale na pewno da się zrobić. 
Zwykle czas osoby dorosłej jest wypełniony po brzegi. Albo nawet bardziej niż po brzegi. Pamiętam, jak byłam nastolatką i czasem Mama mówiła, że nie zdążyła czegoś dzisiaj zrobić, a ja dziwiłam się jak można nie zdążyć czegoś zrobić. Teraz znam ten stan, choć staram się odhaczyć wszystko co zaplanuję. Lubię robić listy ze sprawami do załatwienia i wykreślać to, co zrobię. Daje mi to motywację do dalszego działania - skoro tak dobrze mi idzie (co widać na liście), to znaczy że mogę! A jaka satysfakcja, gdy wykreślę wszystko i mogę wyrzucić listę! Poza tym zwłaszcza przed takimi wydarzeniami jak Święta lub impreza w domu, pozwala mi to zaplanować działania na najbardziej gorące dni.



Jak to robię? Staram się w niedzielę poświęcić trochę czasu na zaplanowanie tygodnia:
  • sprawdzam w kalendarzu ważne terminy (urodziny, imieniny, rocznice) - wpisuję kilka dni wcześniej wysłanie kartki okolicznościowej lub na ten dzień wysłanie maila, tudzież telefon do tej osoby
  • robię listę rzeczy do zrobienia zaplanowanych na dany tydzień (fryzjer, dentysta, wycieczka Dziecka, zajęcia dodatkowe), czyli takie "duże" sprawy, o których wiadomo wcześniej
  • przygotowuję jadłospis, choć czasem robię to w piątek - zależy kiedy planujemy zakupy: jeśli w sobotę - jadłospis w piątek
  • na podstawie jadłospisu przygotowuję listę zakupów
  • sprawdzam kiedy trzeba coś rozmrozić na obiad - dzień wcześniej wpisuję, że mam wyjąć np. mięso na jutro
 Każdego dnia wieczorem robię bardziej szczegółową listę: to co z listy tygodniowej oraz listę sprzątania, maile, telefony i rzeczy, które muszę zrobić tego dnia. A potem idę spać ;)



 Podobno żeby wytworzyć jakiś nawyk potrzebujemy na to 30 dni. Więc jeśli od dziś zaczniemy planowanie, jest szansa, że w styczniu 2015r. wejdzie nam ono w krew!

A jak Wy sobie radzicie z planowaniem czasu? Macie jakieś swoje sposoby?

Pozdrawiam Was serdecznie i idę zaplanować jutrzejszy dzień - Elwidu

sobota, 13 grudnia 2014

Ja pierniczę!!!

Zamknijcie oczy... wyobraźcie sobie kuchnię, stolnicę na blacie... w powietrzu pachnie cynamonem... z radia sączy się piękna muzyka... dzieci z uśmiechem na twarzy pomagają mamie robić pierniczki... A teraz zapomnijcie o tym!!! W kuchni mąka jest wszędzie; owszem, pachnie cynamonem, ale z radia ryczy Arka Noego, a dziećmi i mamą (czytaj: mną) wstrząsają drgawki w rytm piosenki... Trochę kontrastowo, prawda? Ale cóż, wyobrażenia sobie, a życie sobie ;) Nie pisałam chyba jeszcze, że jetem maniaczką foremek do ciastek. Normalnie Foremkowy Potwór. Dowód? Proszę bardzo....



Ponieważ pieczenie pierniczków jest zadaniem na kilka godzin, odłożyliśmy to na sobotę.

Składniki:


  • 1 kg maki
  • 8 żółtek
  • 3 białka
  • 1,5 szkl. cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 200ml gęstej, kwaśnej śmietany
  • 3 łyżeczki sody
  • 4 łyżeczki przypraw (2 cynamonu, 1 goździków, 1/2 kawy rozpuszczanej, 1/2 pieprzu), można dodać przyprawę do pierników (o kawie zapomniałam, goździków nie chciało mi się tłuc, a w proszku nie miałam, za to dodałam przyprawy do piernika)
  • 1 kostka masła/margaryny (250g)
  • 400g miodu
Dzień przed pieczeniem:

kakao wymieszać z mąką w dużej misce, odstawić. Miód porządnie rozpuścić z przyprawami, odstawić, włożyć masło, poczekać aż się rozpuści, a potem wystygnie. W śmietanie rozpuścić sodę, odstawić - śmietana zwiększy swoją objętość (powinna mieć temperaturę pokojową). Białka ubić na pianę, dodać cukier, ubijając dodawać żółtka. Ubite jaja wlewać do mąki i delikatnie wymieszać, wlać miód i dalej mieszać. Na koniec dodać śmietanę z sodą. Ciasto będzie dość rzadkie. Odstawić je pod przykryciem w chłodne miejsce, w ciągu 24 godzin zgęstnieje.

W dniu pieczenia:

Ciasto podsypać mąką, rozwałkować na grubość 3 mm (nie cienko, najsmaczniejsze są te grubsze pierniczki) i wykrawać pierniczki. Mocno podsypywać mąką. Można w dużym pierniczku wyciąć dziurkę i włożyć w to miejsce pokruszone landrynki - wtedy powstaną pierniczki z witrażami. Landrynki wsypujemy w dziurkę (z górką) gdy pierniczek już leży na papierze, na którym będzie się piekł. Po upieczeniu zostawiamy witrażyki na blaszce do ostygnięcia.

Piec w temp. 180*C przez 7-12 min. (w zależności od grubości i wielkości). Studzić na kratce.

To jest baaaaardzo duża porcja, taka na cały rok :) Ja zwykle piekę z połowy. Dziś też. 







Robiłam zdjęcia na bieżąco swoim dokonaniom, ponieważ pierniczki są pyszne jeszcze ciepłe i znikały w niewyjaśnionych okolicznościach... Nie udało mi się złapać na fotce wszystkich pierniczków... Pan Mąż pytał, czy nie przeszkadza mi, że zjadają mi pierniczki ledwo zdążę je zdjąć z blachy, bo jemu przeszkadza, gdy robi coś do jedzenia, a my zjadamy szybko :P 

Pozdrawiam Was z pięknie pachnącej kuchni i zmykam spać - Elwidu

czwartek, 11 grudnia 2014

Coraz bliżej Święta cd




Jak tam u Was? Czujecie już Święta? Przypominam sobie przygotowania do Świąt gdy Dzieci były małe... Gdy wierzyły w Świętego Mikołaja... To ukrywanie się z prezentami, z pakowaniem, podkładaniem pod choinkę... Miało to swój urok. Teraz już nie wierzą (Kuba od dawna) i jest o wiele prościej, ale też coś bezpowrotnie minęło... Jeszcze w zeszłym roku Tosia niby wiedziała, że nie ma Mikołaja, ale gdy mówiła o prezentach, zastanawiała się, czy Mikołaj będzie wiedział o jakiej lalce napisała w liście, bo przecież nie napisała konkretnie. Niby rozum już wiedział, ale serce jeszcze nie przyjęło do wiadomości. Teraz jest już taka duża... Też dostrzegacie w takich momentach jak szybko rosną Wasze Dzieci? Jeszcze niedawno były takie:
 
https://bialczynski.files.wordpress.com/2009/10/age970b-800sdi.jpg

Przygotowania do Świąt toczą się, zadania są wykonywane i odhaczane z listy. Oby tak dalej! A jakie plany na najbliższy tydzień? A proszę bardzo:
  • Zaplanować dekorację stołu, kupić dodatki (serwetki, świece itp.). Pomimo tego, że Święta w większości planujemy spędzić u Rodziców (tak, tak, Mamo!), to miło jest nawet zwykłą kawę wypić przy ozdobionym w domu stole.
  • Sprawdzić jak wygląda obrus – ten specjalny świąteczny lub inny, który będzie zdobił nasz stół – czy nie czai się na nim np. plama
  • Zrobić inwentaryzację ozdób świątecznych, tych zewnętrznych i wewnętrznych
  • Zrobić listę dekoracji do kupienia
  • Sprawdzić sztuczną choinkę, czy od zeszłego roku nie straciła formy ;)
  • Upiec i udekorować pierniczki. Nie musi się to odbywać jednego dnia. Zaprośmy kogoś na dekorowanie, wtedy szybciej pójdą nam prace
  • Zastanowić się co oprócz siedzenia za stołem można zaproponować Rodzinie w te Święta – może spacer po zmroku, aby podziwiać dekoracje świąteczne? Albo bitwę na śnieżki?
  • Zapakować prezenty, które już są kupione/zrobione
  • Nadal tworzymy prezenty do zrobienia własnoręcznie
  • Wysłać kartki o zasięgu krajowym ;)
  • Zaplanować ubrania na Święta. Sprawdzić, czy mamy zapasową parę rajstop, na wszelki wypadek…
  • Jeśli wysyłasz życzenia świąteczne mailowo, sprawdź, czy masz adresy osób, do których chcesz napisać.
  • Jeżeli robisz prezenty spożywcze (np. likier) może można je zrobić już teraz?

 Pozdrawiam Was z rękami brudnymi od sprzątania, ale baaardzo serdecznie - Elwidu

wtorek, 9 grudnia 2014

No nie wychodzi mi!!!

Za oknem pogoda piękna: świeży śnieżek, a ja w fotelu przed kominkiem, z gorącą herbatką... I tylko przeziębienie nieco psuje ten sielski obrazek :) Ale właśnie takie dni lubię: trochę popracowałam fizycznie, a teraz spotykam się z Wami w tak miłych okolicznościach przyrody...



To teraz może o tym, co mi nie wychodzi. No nie wychodzi mi chleb na zakwasie! Jak już pisałam tutaj - kilka zakwasów straciłam, ale Mój Ulubiony Kolega podzielił się ze mną przepisem nie tylko na chleb, ale też na zakwas. Pozwolę sobie zacytować Jego maila, bo bardzo mi się podoba sposób pisania Artura. Mam nadzieję, że dostanę łagodny wyrok :)

"Zakwas jest trywialnie prosty :-)
Będzie potrzebny słoik litrowy, mąka żytnia, kubek, pół czekolady i woda.

 Do słoika wsypujemy pół kubka mąki. Mąka z jak najwyższym numerkiem (najlepiej 2000), ale może być każda inna. Wlewamy pół kubka wody, niechlorowanej. Wszystko rozbełtać aż powstanie paćka. Słoik postawić w spokojnym miejscu i przykryć gazą albo ściereczką. Tak radzą wszyscy, ja tam się nie bawię w takie ściereczki i zwyczajnie przykrywam słoik nakrętką. Grunt żeby nie zakręcać, ma być dostęp powietrza. Zostawiamy to na dobę.

Następnego dnia dodać pół kubka mąki i pół kubka wody. Zamieszać i zostawić.
Kolejnego dnia znów mąka+woda. Paćka powinna się już delikatnie pienić.
Kolejnego dnia znów mąka i woda.
I tak codziennie. Po kilku dniach zacznie rosnąć. Jak zacznie wyłazić ze słoika to wystarczy zamieszać a wtedy opadnie. Po tygodniu zakwas gotowy. Wygląd może być różny - ciemny albo jasny. Pachnie różnie, mi kojarzy się z mokrym młynem na wsi. Najważniejsze aby pienił się i rósł. Konsystencja powinna być śmietany. Jak tak, to można zjeść czekoladę :-)
==============================
Teraz chleb:
- kubek (taki na herbatę) zakwasu
- kubek wody
- łyżka soli
- dwie łyżki cukru albo miodu
- 300g mąki żytniej

Całość wrzucam do robota mieszającego i miesza się 10 minut. Potem wrzucam co mam pod ręką - słonecznik, dynię, sezam, siemię lniane, tak łącznie kubek dodatków. I mieszam dalsze 5 minut.

Według receptur powinno się potem wyjąć i przekładać parę razy. Ja się nie cackam i co jakieś pół godziny na kilka minut włączam robota by przemielił ciasto.

Po 2-3 godzinach ciasto wykładam do naczynia żaroodpornego (to się chyba keksówka nazywa) wyłożonego papierem do pieczenia. Wypełnia się tak do 2/3 - 3/4 naczynia. Podsypuję na wierzchu słonecznikiem lub dynią, przykrywam ściereczką i zostawiam.

Po jakichś 2-3-4 godzinach ciasto zacznie wyłazić z naczynia.
Najważniejsze to nie trzymać za długo, bo jak zacznie opadać to może oklapnąć.

Piekarnik rozgrzewam do 230C, wkładam chleb i piekę 15min. Potem zmniejszam do 180C i piekę 45min. Po godzinie wyciągam - i gotowe!

Uwagi praktyczne:
- z każdej mąki zakwas wychodzi.
- proporcje robię "na oko". Chleb wychodzi na każdych :-)
- można zamiast 300g mąki żytniej dawać kombinacje pszenna+żytnia, byleby łącznie wychodziło 300g.
- rośnięcia ciasta bywa różne. Raz mi wyrosło w 1h, a raz chyba 20h. Generalnie dobrze jak wyrośnie do 4h, bo potem będzie gorzkawe albo oklapnięte.
- dowolność składników wysoka. Zamiast wody dawałem mleko, kefir, wino albo piwo. Rośnie na wszystkim :-) Zamiast słonecznika może być kminek, żurawina, sprawdza się wszystko.
 ==============
Z zakwasem potem robię tak: to co w słoiku zostanie (bo cześć zużywasz na pieczenie) zasypuję mąką i dolewam wody, mieszam żeby znów otrzymać paćkę i wstawiam słoik z nakrętką do lodówki. W lodówce w chłodzie może stać chyba nawet miesiąc.

Na parę godzin przed robieniem chleba wyjmuję słoik, dosypuję tak na oko pół szklanki mąki, dolewam wody i mieszam, żeby zakwas się rozbudził. Kubek zakwasu potem daję do ciasta, to co zostanie rozbełtuję z nową mąką i wodą, do lodówki i tak w kółko. Dzięki temu zawsze mam jakieś 1/4 słoika z mieszanką."


Przepis genialnie prosty. Zrobiłam zakwas i nawet mi wyszedł. I to by było na tyle, jeśli chodzi o sukcesy. A nie, przepraszam, jeszcze wyrosło mi ciasto podczas mieszania mikserem. Chleb piekłam dwa razy, za każdym razem wychodził mi klejący i mokry w środku. Oczywiście problemów szukam w swoim działaniu, bo przepis sprawdzony. I tak za pierwszym razem wszystko było super, dopóki nie okazało się po przełożeniu chleba do blaszki, że jest już godzina 23.00. A on jeszcze powinien rosnąć w blaszce! Przez krótką chwilę rozważałam nastawienie budzika na 2.00, ale spojrzenie rzucone przez Pana Męża uświadomiło mi, że i tak nie wstanę, więc postanowiła, że pozwolę chlebkowi porządnie wyrosnąć do rana... Rano, jak się pewnie domyślacie, było już po wszystkim - chlebek ładnie wyrósł (co było widać na brzegach blaszki), ale zdążył opaść :( Pomimo tego wstawiłam i upiekłam. Ba, nawet zjadłam ten chlebek. Zły nie był, ale to nie to... 


Za drugim razem gdy włożyłam chleb do blaszki była dopiero godzina 20.00. Ale o 23.00 stwierdziłam, że już dłużej nie wytrzymam i wstawiłam go do piekarnika, a jeszcze nie "wyłaził z naczynia" - cytując Klasyka ;) I w tym upatruję niskości chlebka i jego gliniastości.



No cóż, do trzech razy sztuka - zakwas jeszcze mam, więc niedługo spróbuję jeszcze raz. I żeby nie było, że tylko ten raz piekłam z zakwasu: piekłam już wcześniej kilka razy, ale efekt zawsze był mizerny, oj mizerny...
Jakie są Wasze doświadczenia z chlebem? I proszę, nie piszcie wszyscy, że to prościzna i zawsze wychodzi Wam genialnie!
Pozdrawiam ciepło sprzed kominka - Elwidu

piątek, 5 grudnia 2014

Nie samymi Świętami...

Żeby nie było, że tylko Święta na tapecie. Dziś trochę zdjęć:


Najnowsze zakupy z Bigielka.pl








I trochę "wyrobów" z nowej dostawy...

 








A to są moje nowe koszyczki bawełniane. Kolor ścierkowy, ale uznajmy, że to beż...


I jeszcze prezent gwiazdkowy dla Teściowej - nie zagląda tu, więc nie zobaczy ;) Oczywiście wykończony moim ulubionym ściegiem szydełkowym...
 
 

 

Dość dawno temu zrobiłam wieszak... Nie mam go gdzie powiesić...


A to już mój podwieczorek: jabłka, płatki żytnie (namoczone w wodzie), żurawina, migdały (uwielbiam!!!), pestki dyni i pestki słonecznika polane wodą i zapieczone w piekarniku... pycha!!!! I mało kalorii ;)

A jakie Wy macie pomysły na podwieczorek? Chętnie o tym przeczytam...

Pozdrawiam słodko - Elwidu

wtorek, 2 grudnia 2014

Coraz bliżej Święta...

Wiecie że już niedługo Święta? Nie wiem jak to się dzieje, ale zwykle Boże Narodzenie mnie zaskakuje. Niby wiem kiedy jest, ale zjawia się tak jakoś nagle... W zeszłym roku z pomocą przyszło mi przeziębienie (i zwolnienie) na początku grudnia i przygotowałam się do Świąt tak jak chciałam. Ale cóż, trudno liczyć znowu na przeziębienie, więc postanowiłam w tym roku przechytrzyć Święta i wcześniej się do nich przygotować! Wiem, że pewnych rzeczy nie da się zrobić miesiąc wcześniej, ale część z nich - owszem. 
Jeśli poszukacie, znajdziecie w necie mnóstwo planerów świątecznych. Bawiły mnie te plany, ale jakiś czas temu odkryłam magię planowania i w tym roku postanowiłam dokładniej przyjrzeć się takiemu planerowi. I co? I bardzo mi się spodobało! Jedna z propozycji znalezionych zakłada początek przygotowań do Bożego Narodzenia już we wrześniu! Uznałam, że nie będę przesadzać, ale dwa tygodnie temu doszłam do wniosku, że już czas zacząć przygotowania, wyciągnęłam swoje materiały dotyczące Bożego Narodzenia i zaczęłam działać. Co zrobiłam do tej pory? 
  • zrobiłam listę osób do obdarowania oraz wypisałam pomysły na prezenty dla nich, a także ich oczekiwania (chodzi tu głównie o moje Dzieci). Ponieważ tak naprawdę przez cały rok kupuję prezenty gdy znajdę coś, co mi pasuje do kogoś bliskiego, więc stworzyłam też listę prezentów które już mam. Co roku zapisuję sobie co i komu daję, co pozwala mi nie dawać trzeci rok z rzędu książki tej samej osobie
  • zrobiłam listę prezentów do wykonania własnoręcznie oraz zaplanowałam kiedy mam je zrobić - bardzo przydał mi się mój nieoceniony kalendarz
  • zaczęłam dodawać ważne daty do mojego kalendarza świątecznego - np. obiad dla Rodziców, pieczenie pierniczków, robienie prezentów itp
  • przygotowałam listę osób, do których wyślę kartki świąteczne i uzupełniłam ich adresy
  • zaczęłam robić kartki świąteczne
  • kupiłam znaczki pocztowe
  • zastanowiłam się, co chciałabym upiec na Święta oraz jakie potrawy chcę przygotować - przeglądam książki kucharskie, bo chcę zrobić jakąś nową potrawę
  • w tym roku Wigilię spędzamy u Rodziców, ale w zeszłym roku, gdy była u nas, sprawdzałam ilość sztućców, szklanek, talerzy itp.
  • kupiłam papier do pakowania, torebki na prezenty, wstążki. Jestem w trakcie szukania karnecików do prezentów. Zastanawiam się, czy drukować, czy (jak co roku) robić własnoręcznie
  •  kupiłam w internecie książki - to było dobre posunięcie, ponieważ okazało się, że termin wysyłki wynosił 30 dni!!! Na szczęście to był jeszcze październik, więc wyrobiłam się - teraz może wysyłka jest szybsza
  • umyłam okna. Dla osób, które myją je raz na miesiąc to pewnie za wcześnie, ale dla tych, którzy myją okna trzy razy do roku (a do nich ja się zaliczam ;) wystarczy
A jakie plany na nadchodzący tydzień? Proszę bardzo:

  • ·  Napisać i wysłać kartki d znajomych poza granicami Polski
    · Zjadać co się da z zamrażarki, przygotowując ją do przechowywania tych potraw, które można zrobić wcześniej i zamrozić
    · Uporządkować szafki w kuchni i kredens
    · Zaplanować zrobienie dekoracji świątecznych, kupić potrzebne materiały (może coś Was zainspiruje? klik)
    · Zaplanować potrawy i ciasta, zrobić listę zakupów. Co można – kupić wcześniej (np. kukurydzę w puszce, proszek do pieczenie, czy co tam będzie potrzebne, a nie mamy tego akurat w domu)
    · Zaplanować wizytę u fryzjera, umówić się (siebie, dzieci)
    · Uaktualnić inwentaryzację zamrażarki i spiżarni (u mnie kredensu)
    · Zaplanować sprzątanie, np. pierwszy tydzień grudnia – kuchnia, drugi – pokoje, trzeci – łazienki. To jest też dobry czas na przypomnienie sobie z czym zwykle nie mogłaś zdążyć albo o czym zapominałaś w poprzednich latach i zapisujemy na listę rzeczy do zrobienia przed Świętami
    · Przygotować i zamrozić kilka obiadów na gorące przedświąteczne dni (rozłożyć to na kolejne dwa tygodnie)
    · Zrobić część prezentów, które mają być robione ręcznie
    · Kupić brakujące prezenty
    · Zrobić ostatnie zakupy przez Internet, żeby mieć pewność, że nie zostaniemy bez prezentu dla jakiejś osoby.

    Pozdrawiam Was przedświątecznie - Elwidu

    PS: przepraszam za wygląd tego posta, ale czcionka wygrała ze mną :(