Elwidu

Elwidu

sobota, 18 października 2014

Nadal jesień?

Żeby pokazać, że nie tylko biżuterią żyję, pokazuję co w tak zwanym międzyczasie udało mi się "wydłubać" na drutach...


Czapka "Poppy" - nawet ja nieźle wyglądam w niej :) Opis wykonania dla zainteresowanych  http://violetowewloczki.blogspot.com/2011/12/o-poppy-raz-jeszcze-nowy-przepis.html
Zrobiłam ją już zeszłej zimy i okazało się, że jest za duża. Sprułam więc i zrobiłam od nowa. Ale już nie wystarczyło mi zapału, żeby przyszyć kwiatek... Przeleżała kilka miesięcy i postanowiłam ją skończyć - czyli tak naprawdę to ożywiony trup z szafy!!! Jeden zero dla mnie!!!


Ponieważ chodzenie w czapkach nie jest moją mocną stroną, a jednak przykład dzieciom trzeba dawać :) postanowiłam spróbować zrobić taką czapkę, w której będę wyglądała. Jakkolwiek, ale będę wyglądała. I to jest ta druga, po Poppy, czapka do chodzenia... Przynajmniej dopóki nie ma zimy i nie muszę w niej chodzić... Mam nadzieję, że zapał do noszenia czapek mi nie przejdzie, bo postanowiłam jeszcze ze dwie sobie znaleźć w necie i zrobić. 



Kolejny golf-poncho: można zamotać na szyi lub naciągnąć na ramiona i się ogrzewać. Wykończony moim ulubionym od pewnego czasu wzorkiem szydełkowym. Wyszłam z założenia, że białe "coś" pod szyją zawsze się przyda...

I aby udowodnić, że mam plany szydełkowo-druciane, pokażę Wam moje ostatnie zakupy włóczkowe. Leżą sobie od 2 dni na sofie i cieszą moje oczy:o)

 Trochę Dory - już zaplanowałam z niej czapkę dla Kubusia - czarno-szaro-jasnoszara. Kolor niewiadomo jaki po lewej stronie na dole to po prostu przekłamane na zdjęciu bordo. Bardzo ładne bordo... Zastanawiam się nad szalem w paski, z bazą czarną i pomiędzy czarnymi paskami różne kolory: szary, bordo, pomarańczowy, żółty i biały, ale chciałabym, żeby były to paski wzdłuż dłuższego boku szala. Bardzo nie lubię robić drutami na żyłce, a zastanawiam się ile oczek moje proste druty pomieszczą... Macie jakieś pomysły?

 A także trochę mieszanek z wełną. Bardzo jestem ciekawa co z nich powstanie. Z ALIZE, tej w środku, chcę zrobić szal. Reszta czeka na pomysł... 


 Jeszcze tylko zdjęcie mojego początku błękitnej chusty - nie pasuje mi do niczego, więc będę musiała coś do niej dorobić. Przybywa powoli, a tu już następne pomysły cisną się na druty... Cóż, chyba muszę robić kilka robótek na raz... jak zwykle... Macie może jakiś patent na kolejność wykańczania robótek? 
Muszę się też przyznać, że znalazłam kolejnego trupa w szafie. Ale nie pochwalę się nim, może dopiero jak skończę...

Pozdrawiam wszystkich, którzy robią więcej niż jedną robótkę na raz - Elwidu

wtorek, 14 października 2014

I jeszcze jeden i jeszcze raz...


Wiem, wiem: jestem monotematyczna... Ale cóż, dostałam przesyłkę i nie zawaham się jej użyć -  parafrazując klasyka ;) Szczerze mówiąc, to chyba powinnam kilka razy dziennie zmieniać biżuterię, żeby to wszystko nosić... Poratowały mnie Dziewczyny z Pracy i kilka drobiazgów powędrowało do nich - dzięki Dziewczyny! 
Kolczyki z czarnymi koralikami stworzyłam w serii - odkryłam w swoich zasobach zestaw czarnych koralików i (ponieważ kocham ten kolor) nie mogłam im się oprzeć...








Bransoletki powstały szybko, bo jednej nocy :) Kiedy wszyscy idą spać i nikt nie chce: jeść, pić, bawić się, odrabiać lekcji, grać w gry itp. ja mogę działać... To taki sympatyczny czas, choć Dzieci mam już duże i w ciągu dnia też mam chwile dla siebie. Ta sznurkowa chodziła za mną od dawna, muszę do niej jeszcze dorobić naszyjnik i chyba zrobię jeszcze kilka z innymi kolorami koralików.



I jeszcze naszyjniczek dziecięcy.



Pozdrawiam Was, nadal z koralikami zamiast oczu - Elwidu

piątek, 10 października 2014

Król Karol kupił Królowej Karolinie...

Dostałam przesyłkę z koralikami i innymi rzeczami dla dłubaczy... Niby sama je zamawiałam, ale aż mi tchu zabrakło, gdy rozpakowałam skarby... Poszalałam trochę i sporo tego wyszło, ale damy radę! I oczywiście od razu wzięłam się za robotę ;)

Wszystko na raz.... i po trochu...



 

 


 

A oto co powstało....

 Takie kolczyki już miałam, ale Mama je dostała. Tym razem razem z bransoletką... 


Naszyjnik z mychą Tosia zaanektowała od razu - stwierdziła, że zabierze do szkoły i jeśli dziewczynom się spodoba, to będzie nosiła. Spodobał się... Zawieszkę dostałam jako gratis do zakupów. Muszę pochwalić sklep (bigielek.pl) - dodali dużo bardzo fajnych gratisów... Miło...






 Część to same kolczyki (jak na zdjęciach wyżej)... a inne są w kompletach: z bransoletkami lub naszyjnikami...



 Ten komplet trochę przypomina mi różaniec :) miałam kiedyś taki, z perełkami...


Te kolczyki i bransoletka powędrowały już do Anżeli - mam nadzieję, że będą jej dobrze służyły...

 Gdy bawiłam się koralikami była u nas koleżanka Tosi. Pochwaliła moje wyroby i wyraziła chęć posiadania naszyjnika - oto on. Koraliki wybrała sama, ja je tylko skomponowałam... Mam nadzieję, że się spodoba, bo właścicielka jeszcze go nie widziała.


Cały czas boleję nad brakami w mojej edukacji dłubalniczej - Kasiu! Wracaj!!!! ;o) 

Pozdrawiam Was zadłubana - Elwidu

niedziela, 5 października 2014

Idzie jesień....

 Już dłużej nie da się oszukiwać.... lato odeszło.... jesień się zbliża... Chłodne poranki i wieczory skłaniają do wyciągnięcia z czeluści szaf swetrów, szali, poncz, mitenek, szalików, chust, ocieplaczy itp. Przyznam się Wam, że lubię ten czas - lubię owijać się w szale, siedzieć zawinięta w chustę. Trochę gorzej jest, gdy pada deszcz, ale umówmy się - to też jest do przeżycia!
 Chowając letnie ubrania i wyciągając swetry, szale itd. doszłam do wniosku, że dużo tego. Wszystkie chusty na bieżąco rozdawałam, ale zebrało się trochę innych "ocieplaczy". Jednak nadal mam ochotę na jeszcze! Włóczka przygotowana, teraz szukam inspiracji w necie i gazetach. Postanowiłam zrobić wreszcie jakąś chustę dla siebie. Albo jeszcze jeden szal :)Większość moich rzeczy jest robiona prostymi wzorami i takie chyba lubię najbardziej. Czasem jednak budzi się we mnie tęsknota za czymś bardziej skomplikowanym, szczególnie, gdy naoglądam się inspiracji w necie...


Wzór szala zaczerpnięty z odmętów internetu, kompletnie nie pamiętam skąd. Robi się łatwo i przyjemnie, nawet podczas oglądania TV. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie potrafię normalnie oglądać filmów, muszę coś robić - może to nerwica?;) Najgorzej, gdy oglądamy coś całą Rodziną i każą mi zgasić światło...

Szal z okresu fascynacji ananaskami - zauroczenie przeszło, szal pozostał i jest używany.


Szalik różowy na zdjęciu powyżej nosi jakże sympatyczną nazwę "marszczony szalik dla twojej teściowej";) Ponieważ jest naprawdę bardzo efektowny, podaję link do tłumaczenia Truskaveczki tego wzoru, może ktoś skorzysta: http://trustrans.blogspot.com/2010/07/gathered-scarf-by-maryse-roudier.html

Kominy wszelkiego rodzaju - ten u góry po prawej stronie już nie mieszka z nami - przygarnęła go moja Teściowa.

Ponczo z serii: małe. Jest naprawdę małe, zakrywa tylko ramiona, z przodu i z tyłu sięga do pasa.
 
Wymyślony naprędce golf, żeby ogrzać szyję. Wykończony moim ulubionym wzorem szydełkowym.

Szalik robiony przeze mnie już kilkukrotnie i jeszcze mi się nie znudził;) Ten jest dość krótki, ale da się zamotać.

 Ponczo z prostokąta - włóczka sama w sobie jest ozdobna, więc żaden wzór nie wchodził w rachubę. Zrobiłam prostokąt i jeden brzeg zszyłam, ale nie do końca. Miałam na sobie raz i nie wiem czy jeszcze założę... Mam już pomysł jak to przerobić, ale musiałabym prawie całe spruć... Czyli kolejny trup w szafie?

Pozdrawiam Was już jesiennie, ale nadal bardzo ciepło - Elwidu