Elwidu

Elwidu

wtorek, 14 marca 2017

Dotyk

Taki właśnie tytuł nosi serial, który ostatnio oglądam - Dotyk - Touch. Jeśli lubicie zagmatwaną fabułę, która na końcu odsłania wszystkie poplątane wątki - to gorąco polecam Wam ten serial. 
Jest to historia 11-letniego chłopca z zespołem Aspergera, który nie mówi, a z ojcem komunikuje się za pomocą liczb i symboli. Potrafi on przewidywać co się stanie i kieruje ojca tak, aby znalazł się w określonym miejscu w określonym czasie. 


A co Wy oglądacie? Co moglibyście polecić?

Pozdrawiam, oderwana od rzeczywistości - Elwidu 

PS: zaczęłam oglądać drugi sezon - robi się mrrrocznie.....

piątek, 10 marca 2017

Wisi i powiewa...

No, dobra, z tym powiewaniem, to mnie poniosło. Nic mi nie powiewa. Ale ponieważ jednej z koleżanek obiecałam pokazać jak te wieszaki przystosowuję do swoich potrzeb - wstawiam kilka zdjęć.

Potrzebujemy:
  • wieszak druciany
  • kombinerki
  • folia bąbelkowa
  • taśma bezbarwna
  • włóczka i szydełko
W każdym wieszaku prostowałam te zagięcia przy końcach  - doszłam do wniosku, że tak będzie lepiej.Na jakiej podstawie doszłam do takiego wniosku? Nie wiem, nie pytajcie.

Gdy udało się rozprostować to coś, nadawałam wieszakowi pożądany kształt, lub ulegałam wieszakowi i zostawał w takim kształcie, jaki sam sobie wymyślił ;) Pomocna w tym była taśma bezbarwna, choć co sprytniejsze osoby poradzą sobie pewnie bez niej.
Kolejnym krokiem było owinięcie wieszaka folią bąbelkową, żeby był miękki. Pewnie można zastosować też coś innego, ale mi akurat to wpadło do głowy. Może macie inny pomysł?

 Następnie obrabiamy - najpierw jedno ramię...


Potem drugie ramię...

Na koniec wystarczy zszyć obie części i ozdobić całość...

A tak wyglądają ozdobione wieszaczki:


Wykorzystałam gotowe ozdoby pasmanteryjne i robione własnoręcznie kokardki. Całość podoba mi się i jest funkcjonalna.

Co powiecie na takie działania?

Pozdrawiam z szydełkiem w dłoni - Elwidu

poniedziałek, 6 marca 2017

Zakartkowana...

Jak już wpadnę w amok, to trwa... Tak też jest z kartkami - sprawia mi to przyjemność, więc ponownie zasiadłam do stołu. A oto efekty:






A w takich okolicznościach przyrody piłam wczoraj poranną kawę. Szkoda, że dzisiaj się tak bardzo zmieniła pogoda...

Pomimo wszystko pozdrawiam Was słonecznie - Elwidu

wtorek, 28 lutego 2017

A mi to wisi...

Mam już dość zsuwających się z wieszaków ubrań! I mam dość wieszaków z pralni chemicznej, które zawalają szafę. Postanowiłam zarówno z jednym, jak i z drugim problemem coś zrobić. Połączyłam je (znaczy - problemy) i tak wygląda efekt:


Wiem, można kupić piękne, miękkie wieszaki (sama mam ich kilka), ale satysfakcja z samodzielnego wykonania - bezcenna!

Kolejne wieszaki czekają na ozdobienie:

Zostało mi jeszcze kilka do obrobienia. Przy okazji pozbywam się resztek włóczki białej i fioletowej. To się nazywa recykling ;)

Jakie macie inne pomysły na druciane wieszaki?

Pozdrawiam Was zawieszona - Elwidu

niedziela, 26 lutego 2017

Kartki, karteczki, karteluszki...

Złapała mnie wena... Na robienie kartek... Okazja była ku temu niecodzienna: w rodzinie pojawiła nam się Alicja! (Niestety, kartka pofrunęła do Maleńkiej bez zdjęcia.) A gdy już powstała kartka dla Alicji... zaczęły powstawać inne kartki... 








...bo moja psiapsióła niedługo ma urodziny... bo zbliża się maj, a z nim duuużo urodzin, imienin i rocznic... bo sama uwielbiam dostawać kartki... bo dla niektórych warto się postarać... bo lubię zaskoczenie ludzi, którzy dzwonią, gdy dostaną kartkę... 

Tych "bo" jest dużo, a każde bardzo ważne; na tyle, że warto zrobić kartkę... 

Podsyłam Wam jeszcze link do kartek, które mnie zainspirowały (klik) Bardzo podobają mi się takie proste, oszczędne kartki...

A Wy lubicie dostawać i wysyłać kartki? Czy wolicie maile i sms z życzeniami?

Pozdrawiam - Elwidu

sobota, 18 lutego 2017

Chałuwa...

...Tak właśnie na chałwę mówił Kubuś, gdy był mały. Przypomniało mi się to ostatnio, gdy jadłam chałwę. I to chałwę nie byle jaką, bo domową. Od dawna zabierałam się do zrobienia jej, ale dopiero ostatnio proces decyzyjny zakończył się i zadziało się! Postanowiłam od razu zrobić dwa rodzaje chałwy: sezamową i słonecznikową. Obie wyszły przepyszne, choć moją faworytką zdecydowanie jest chałwa słonecznikowa. Przepisy pochodzą oczywiście z netu: tu i tu.   

Chałwa sezamowa
  • półtorej szklanki sezamu
  • ok. 4 łyżek płynnego miodu 
Sezam wrzuciłam na suchą, rozgrzaną patelnię i prażyłam mieszając, aż ziarenka miały złoty kolor. Potem od razu przesypałam sezam do miseczki, ponieważ patelnia nadal grzeje i mogła mi go przypalić. 
Nieco przestudzony zmieliłam, a raczej rozdrobniłam w kubku miksującym (takim do miksera). Po przesypaniu do miski dodałam miód i wymieszałam. 
Na koniec jeszcze tylko zapakowałam do pojemnika wyłożonego folią spożywczą, ugniotłam, wyrównałam i ... tadam!!! 

Chałwa słonecznikowa powstawała tak jak sezamowa, z tą tylko różnicą, że do słonecznika dodałam trochę ziaren sezamu, zamiast gotowej pasty tahini. 

Proporcje w obu rodzajach chałwy tak naprawdę zależą od indywidualnych preferencji - czy chałwa ma być krucha (mniej miodu), czy raczej elastyczna (więcej miodu). Ja osobiście preferuję to drugie. Dobieramy ilości składników metodą prób i, jakże słodkich, błędów ;)

Te dwa zdjęcia to moja pierwsza chałwa - widać w niej nie rozdrobnione ziarenka zarówno sezamu, jak i słonecznika.


Drugi raz, to już tylko chałwa słonecznikowa, choć na pewno zrobię też sezamową. Mielona w młynku do kawy, dokładniej i po prostu rozpływająca się w ustach... 

Wypróbujcie przepisy i dajcie znać jak Wam smakowało.

Pozdrawiam Was zachałuwiona - Elwidu

niedziela, 5 lutego 2017

O Aniołach...


Przeczytałam ostatnio książkę, która zachwyciła mnie. "Tam gdzie spadają Anioły" Doroty Terakowskiej jest dla mnie absolutną rewelacją! Nie mogłam jej przeczytać za jednym "przysięściem", czytałam po kawałku i rozkoszowałam się poznawaniem tego świata. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, mogę Wam powiedzieć to, co powiedziała mi Koleżanka Iwonka: "Zazdroszczę Ci, że dopiero poznajesz ją!" I ja Wam też zazdroszczę! Przeczytajcie i, proszę, dajcie znać jakie są Wasze odczucia i przemyślenia, bardzo jestem ciekawa. A jeśli już jesteście po lekturze, to też zapraszam Was do podzielenia się swoimi uczuciami. 
 Aby Was zachęcić do czytania, przytoczę cytat, który bardzo przypadł mi do gustu: "Anioły nie muszą widzieć, by wiedzieć, w przeciwieństwie do ludzi, którzy nawet widząc - nie wiedzą."

W planach mam drugą książkę tej Autorki - "Poczwarkę", podobno równie dobrą. 

Mam jeszcze do Was pytanie hmmm... zoologiczne. Nasza Kota tak się bawi kartonem po mleku: 
Czy Wasze koty lubią w podobny sposób spędzać czas?

Pozdrawiam anielsko - Elwidu